Narodziła się idea…

Krótko przed świętami widziałem się ze znajomymi i pijąc zimową herbatę, rozmawialiśmy o różnicach w cenie pomiędzy miękkimi a twardymi narkotykami, o dziwkach, walkach na pięści i tym czy aby kogoś szantażować lepiej mieć na niego kompromitujące materiały, czy zagrozić jego rodzinie. Słowem, omawialiśmy scenariusz filmu dyplomowego. Było to pierwsze spotkanie klubu literackiego, pomysłu, który nie daje mi spokoju od kilku lat…

Czemu od tych lat tylko o tym myślę, zamiast się po prostu za to zabrać? Wciąż brak mi czasu, by na poważnie przysiąść, do tematu. Wciąż odkładam na „za chwilę”. Jak już usiądę, to nachodzą mnie myśli, że porywam się na zbyt trudne zadanie, że nie jestem znawcą literatury, ani poczytnym pisarzem, który odnosząc sukcesy, ba, choćby wydając jakąkolwiek książkę, może się czymś pochwalić i z tej pozycji pouczać innych.

Mogę jednak tak się sam przed sobą usprawiedliwiać, albo spróbować i zobaczyć, czy potrafię przekazać innym trochę tego, czego sam się nauczyłem na kursach, czy czytając książki mądrzejszych ode mnie. Zaczynamy więc i zobaczymy co z tego będzie po roku :)

Dodaj komentarz